39 i pół to nie tylko tytuł popularnej polskiej komedii gdzie głównym bohaterem jest Darek – momentami nieodpowiedzialny i szalony facet dobiegający czterdziestki. 39 i pół roku to także czas jaki przebywam na tym łez padole. W lipcu skończę magiczną barierę wiekową czyli czterdzieści lat, która daje niemal każdemu facetowi wiele do myślenia… Gdy byłem podrostkiem, nie zdawałem sobie sprawy, że przekraczając czterdziestkę będę nadal czuł się jak dwudziestolatek, miał te same marzenia, ten sam pogląd na świat i te same pomysły. Niestety patrząc do lustra zauważam, że czasu nie można zatrzymać – coraz rzadszy włos, zmarszczki na twarzy i worki pod oczami przypominają, że za niedługo czas się pakować i przygotowywać w podróż do innego wymiaru. Dariusz Wójtowicz, kiedyś nazywany Albertem…

39 i pół to nie tylko tytuł popularnej polskiej komedii gdzie głównym bohaterem jest Darek – momentami nieodpowiedzialny i szalony facet dobiegający czterdziestki. 39 i pół roku to także czas jaki przebywam na tym łez padole. W lipcu skończę magiczną barierę wiekową czyli czterdzieści lat, która daje niemal każdemu facetowi wiele do myślenia… Gdy byłem podrostkiem, nie zdawałem sobie sprawy, że przekraczając czterdziestkę będę nadal czuł się jak dwudziestolatek, miał te same marzenia, ten sam pogląd na świat i te same pomysły. Niestety patrząc do lustra zauważam, że czasu nie można zatrzymać – coraz rzadszy włos, zmarszczki na twarzy i worki pod oczami przypominają, że za niedługo czas się pakować i przygotowywać w podróż do innego wymiaru. W związku z dopadającą mnie powoli depresją wieku średniego postanowiłem podzielić się z Państwem swoimi przemyśleniami związanymi z polityczno – społecznym życiem w naszym mieście oraz moją pracą w Radzie Miasta. Dzięki uprzejmości moich przyjaciół tworzących portal MYSLOWICE.NET pisanie samorządowego bloga i przekazywanie własnych spostrzeżeń, na początku będzie dokonywane po przez serwis informacyjny. W niedługim czasie zostanie uruchomiony nowy adres mailowy i właśnie tam będę prezentował swoje poglądy na otaczający nas świat. Mam nadzieję, że sposób w jaki to będę to czynił, przypadnie Państwu do gustu.Jesienią 1998 roku zostałem po raz pierwszy wybrany w skład mysłowickiego samorządu. Swoją szansę otrzymałem od działaczy Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, lewicowej partii, która powstała na kanwie nieboszczki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Miałem wtedy 26 lat i przekonanie, że dane mi jest zmieniać świat na lepsze. Byłem pewny, że wszelkie moje pomysły i wielkie zamierzenia będę mógł realizować bez żadnych przeszkód. Niestety zderzenie z rzeczywistością okazało się bardzo bolesne, a lokalne interesy i samorządowe grupy wsparcia nie pozwoliły mi na zbyt wiele. Na szczęście, mimo wielu notorycznie podkładanych „świń” nie przepadłem w politycznym kotle i do dziś jakoś się trzymam w Radzie Miasta już czternasty rok.Samorząd mysłowicki to jeden wielki mechanizm, rządzący się od lat swoimi prawami. Przy okazji powiem, że nie różni się on zbytnio od innych, a jedyna znaczna różnica to permanentny brak gotówki na inwestycje i remonty. Nieszczęście finansowe Mysłowic jest wypadkową tego, że wielu znanych Wam lokalnych dygnitarzy, zamiast zająć się przyciąganiem inwestorów do miasta, na przestrzeni lat zajmowało się swoimi własnymi interesami. To poniekąd właśnie przez nich dzisiaj w budżecie miejskim brakuje pieniędzy na utrzymanie szkół, przedszkoli czy szpitali. Ten wątek należy kiedyś rozwinąć, jednak dziś zaoszczędzę Wam smutnych historii.Dziś jedynie chciałem rozpocząć swoje blogowanie i zachęcić mieszkańców moich kochanych Mysłowic do czytania przemyśleń człowieka, który już czterdziesty rok stąpa po mysłowickiej ziemi, i któremu mieszkańcy miasta dali szansę zaistnieć w lokalnej polityce. Czy na nią zasłużyłem? To się okaże… Dariusz Wójtowicz, kiedyś nazywany Albertem…