To już mój ostatni wpis na blogu pod tytułem „39 i pół czyli niemal czterdziestolatek”. Za kilka dni przekroczę czasową barierę dźwięku i wkroczę w magiczny wiek średni. W wiek, w którym podobno faceci wariują i zachowują się dziwnie – podrywają o dwie dekady młodsze kobiety, regularnie odwiedzają agencje towarzyskie, farbują siwiznę, leczą hemoroidy, walczą z prostatą i zaczynają się wspomagać niebiańską wiagrą. U osób przeżywających bezpośredni lęk przed starością podobno takie zachowania są na porządku dziennym. Czy mnie te przypadłosci też doświadczą? Czas pokaże…Dariusz Wójtowicz, kiedyś nazywany Albertem…

To już mój ostatni wpis na blogu pod tytułem „39 i pół czyli niemal czterdziestolatek”. Za kilka dni przekroczę czasową barierę dźwięku i wkroczę w magiczny wiek średni. W wiek, w którym podobno faceci wariują i zachowują się dziwnie  – podrywają o dwie dekady młodsze kobiety, regularnie odwiedzają agencje towarzyskie, farbują siwiznę, leczą hemoroidy, walczą z prostatą i zaczynają się wspomagać niebiańską wiagrą. U osób przeżywających bezpośredni lęk przed starością podobno takie zachowania są na porządku dziennym. Czy mnie te przypadłosci też doświadczą? Czas pokaże…Żartobliwie twierdzę, że urodziłem się i wyskoczyłem na świat, bo nie miałem innego wyjścia… Stało się to w 1972 roku, który uznawany jest  przez fanów polskiej piłki kopanej za szczęśliwą datę. Wtedy to drużyna Kazimierza Górskiego zdobyła jedyny w historii złoty medal na wielkiej międzynarodowej imprezie – Olimpiadzie w Monachium.  Data ta jest jednak mniej szczęśliwa dla działaczy mysłowickiej skrajnej prawicy, którzy chwilę moich narodzin na pewno uważają za mało szczęliwą.Moje 40 urodziny przypadają w Państwowe Święto Policji i dwa dni po Państwowym Święcie Manifestu PKWN – czyli 24 lipca. Tegoroczna uroczystość nie będzie dla mnie jak co roku dniem wielkiej radości ale raczej zadumy i niepokoju przed nieznanym wiekiem średnim. Już dziś zastanawiam się cóż jeszcze od życia może jeszcze oczekiwać chłop w średnim wieku, przy okazji rozwodnik bez drugiej żony, wpisanych w dowód dzieci, domu, a nawet bez zasadzonego własnoręcznie drzewa?!  Tym, którzy przez ostatnie pół roku śledzili moje trudne życiowe przemyślenia pragnę podziękować za wszystkie nadesłane uwagi i obcowanie w trudnym klimacie samorzadowych potyczek. Jednocześnie zapraszam wszystkich na kolejne blogownie Wójtowicza ale już pod hasłem „czterdzieści lat minęło…”.Dariusz Wójtowicz, kiedyś nazywany Albertem…