Rozpoczął się 19 rok mojego piastowania funkcji radnego w Mysłowicach. W tym czasie przeżyłem 4 prezydentów, brałem udział w podejmowaniu wielu trudnych decyzji i widziałem ogrom niegodziwości wobec mieszkańców. Jednak takiej prywaty w ustawianiu „swoich” na kluczowych stanowiskach, kupczeniu funkcjami w Radzie czy ilości nieodpowiedzialnych decyzji finansowych jakie podejmowane są w ostatnich latach w Mysłowickim samorządzie, jeszcze nie przeżyłem. Do tego dochodzi parszywa białoruska propaganda sukcesu serwowana przez „kupione” media i życie na kredyt!

Za wszystkie błędy żywą gotówką płacą mieszkańcy w podatkach i wszelakich opłatach! Niestety, to ci sami mieszkańcy, którzy w 2010i2014 roku wybrali obecne władze, wiedząc, że długi i prywata rosną w rekordowym tempie, a miasto gospodarczo stacza się po równi pochyłej i powoli dotyka dna.


Zadymy, długi, kosztowne dziadostwo!
Obecnie trwa polityczna i gospodarcza zadyma wokół Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Archaiczny sposób prowadzenia firmy doprowadził do katastrofy finansowej. Prezydencki pupil prezes Piotr Gałuszka przyznał podczas jednego ze spotkań, że firma traci płynność finansową, a mimo to podejmuje kolejne zobowiązania, m.in. kupując samochody osobowe dla kierownictwa firmy! Dają na to przyzwolenie członkowie Rady Nadzorczej i prezydent Lasok, co ukazuje ich stan świadomości i odpowiedzialności w dziedzinie wydatków publicznych, ich celowości oraz wiedzy o potrzebach firmy.

Niemal 220 000 000 złotych różnych zobowiązań, brak należytej kontroli nad wydatkami, obdzielania lukratywnymi zleceniami firmy zewnętrzne, mierne planowanie zadań inwestycyjnych, zastanawiająca celowość prowadzonych prac ziemnych to tylko niewielka część zarzutów kierowanych wobec prezesa spółki wodociągowej, rady nadzorczej, a szczególnie wobec prezydenta Lasoka i ślepo mu oddanych radnych, którzy w głosowaniach zatwierdzają opisane dziadostwo.

Do tego dochodzi afera ze skażoną ziemią czy zarzuty związane z oskarżeniami o korupcję przy zamówieniach publicznych. Tutaj doszło do skandalicznego działania: zwolniono człowieka, który złożył na ręce prezydenta i lokalnego posła dokument, w którym opisał kryminalny charakter działań przetargowych! Zostawiono za to prezesa, który jednoosobowi rządzi spółką. Takie działanie to jasny sygnał dla „innych” ewentualnych pracowników, którzy chcieliby podzielić się wiedzą o cudach w firmie. Muszą trzymać twarze na kłódkę, bo…zobaczycie Urząd Pracy od środka!

Donosy, półprawdy, kombinacje…
Kłamstwa czy półprawdy udzielane mi podczas posiedzeń komisji, skrywanie przed radnymi komisji rewizyjnej dokumentów finansowych i umów cywilno – prawnych, a nawet składanie kwitów do prokuratury na moją skromną osobę, aby w bolszewicki sposób zamknąć mi gębę, to metody działań w Mysłowicach! Prezydent Edward Lasok do dzisiaj nie odpowiedział pisemnie radnemu Tomaszowi Palce, jakie działania podjął, aby wyjaśnić jakim prawem radcy prawni MPWiK uczestniczyli w donosach do prokuratury!

Prywata kadrowa na kierowniczych stanowiskach w MPWiK dosięgła nawet byłych i obecnych radnych, zatrudnionych w gminnej spółce. Ci zamiast włączyć się w kontrolę dokumentacji finansowej, celowości wydatków i sprawdzenie osób zatrudnianych na umowy – zlecenia, milczą jak grób podczas obrad Rady, ściemniając, że wszystko jest OK! Jedynym samorządowcem, który głośno i jednoznacznie potępia prywatę i niegospodarność w MPWiK jest Piotr Oślizło, któremu należy się szacunek za odwagę.

Kto przejmuje się zwykłymi pracownikami?!
Zastanawiające jest to, że nikt nie przejmuje się fizycznymi pracownikami MPWiK, którzy z dnia na dzień mogą stracić pracę, albo nie otrzymać wypłat, przez nieodpowiedzialne działania kierownictwa i władz miasta, dających przyzwolenie na finansowe szaleństwa szefa wszystkich szefów. Tu sprawy w swoje ręce powinni wziąć związkowcy i domagać się wyjaśnień związanych z podwykonawcami i finansowaniem zewnętrznych firm! Pracownicy administracji przyglądający się tej „stajni Augiasza” też są przerażeni skalą głupoty.
W firmie „dziwnym” zbiegiem okoliczności znalazło się kilkoro byłych i obecnych samorządowców. Dziwi mnie fakt, że nie Ci ludzie potrafią bronić załogi podczas obrad Rady czy posiedzeń komisji, tylko milczą i spoglądają swymi rozbieganymi oczkami w ziemię, aby nie podpaść prezesowi, który karmi i nagradza. Ich koleżanki i koledzy z pracy potrzebują namacalnego wsparcia, a nie kolejnych obciążeń kosztów wynagrodzeń!

Prezydent stracił posłuch w Radzie?!
Podczas lutowego nadzwyczajnego posiedzenia Rady Miasta Mysłowice, prezydent Edward Lasok po raz pierwszy w tej kadencji stracił większość na sali. Po ogłoszeniu wyników głosowania był blady jak kartka, mamrotał pod nosem mało cenzuralne słowa i wzrokiem dawał znać, że jest wkurzony nie na żarty. Nawet „podkupieni” radni pokazali mu środkowy palec, wiedząc, że nazwiska osób głosujących „ZA” podwyżkami za wodę i ścieki trafią do skrzynek pocztowych wyborców. Coraz mniej radnych chce umierać za politycznego emeryta, który traci grunt pod nogami i poparcie ludu, który wyniósł go na piedestał.

Jeszcze niedawni klakierzy Lasoka odrzucili też wniesienie 6,5 miliona złotych do spółki wodociągowej na inwestycje. To zaś spowodowało, że firma utonie w jeszcze większych długach, bo nieudolny prezesunio pozamiatał kasą na dobre i pewnie liczył, że przyznaną dotacją na przyszłe inwestycje spłaci stare zobowiązania. Podwykonawcy podobno czekają pod bramą z fakturami za wykonane roboty, a dostaną figę z makiem! Patrząc na lokalne powiązania biznesowo – polityczno – koleżeńskie, twierdzę, że to grozi buntem Mysłowickich (pseudo)elit!

Radni domagają się natychmiastowego wyrzucenia z MPWiK Piotra Gałuszki na zbitą twarz, w innym wypadku nie MPWiK nie dostanie kasy z Miasta.
Tak na razie twierdzą buntownicy, prężąc polityczne muskuły przed mediami. A jak będzie, gdy Mysłowicki Nikodem Dyzma zaprosi samorządowców na osobiste rozmowy do swojego gabinetu, czy strach przed pożegnaniem z powyborczymi łupami przekona ich do zmiany decyzji? – o tym dowiemy się niebawem!

 

Dariusz Wójtowicz… niegdyś nazywany Albertem!