Miłościwie panujący nam prezydent Edward Lasok i Rada Nadzorcza MPWiK „szukają” nowego prezesa Mysłowickiej spółki wodociągowej. Ogłoszono nawet oficjalny konkurs, po tym jak poprzednik stał się politycznym kamieniem u szyi prezydenta i jego grupy wiernych radnych.

Jeszcze niedawny prezes Piotr, dopiero gdy skompromitował nie tylko siebie i firmę, ale cały samorząd, został odsunięty od pełnienia obowiązków. Do dzisiaj komisja rewizyjna nie otrzymała dokumentów finansowych i umów cywilno prawnych, skrywanych pod płaszczykiem bliżej nieokreślonej tajemnicy. Niestety, niemal na te wszystkie „wspaniałości” pozwalał sam włodarz Edward, broniący prezia jak Jurand niepodległości!

 

Pośpiech nie jest wskazany przy wyłanianiu nowego szefa, tak ważnego dla Gminy przedsiębiorstwa. Szczególnie w chwili, gdy podmiot gospodarczy tonie w niemal niespłacalnych długach i wstrętnych aferach polityczno – koleżeńskich, a z takimi boryka się nasza spółka wodociągowa. Tu termin składania ofert na nowego zbawiciela ustalono na 27 marca!

W Mysłowicach układy koleżeńsko – polityczno – gospodarcze od lat przynoszą opłakane skutki. Nie jest tajemnicą, że bardzo wąska grupa osób decyduje o tym, kto będzie dyrektorem czy prezesem w miejskiej jednostce, oraz kto znajdzie się w składzie rady nadzorczej miejskiej spółki. Później Ci sami dyrektorzy i prezesi wiedzą w jaki sposób powinni się odwdzięczać, o czym nie raz pisałem, a nawet przekonałem się na własnej skórze.

Skutkami prymitywnej prywaty są rozwalające się gminne budynki, długi budżetu miasta, długi MPWiK, brak unijnych środków na rozwój Mysłowic, żałosny poziom wykonywanych usług czy reprezentanci, za których działania należy się wstydzić, z gospodarzem miasta na czele!

Gdy wybierano kolejnych dyrektorów MZGK, dyrektorów niektórych placówek oświatowych czy ważnych naczelników w Urzędzie Miasta, wiele dni przed rozstrzygnięciem stawiałem w ciemno, kto obejmie lukratywne stanowisko – lokalne koterie są zbyt widoczne. To najczęściej ludzie związani z komitetem wyborczym pana Lasoka, z jego koalicjantami i środowiskiem biznesowym. Są tam również „kupieni” radni.

Zapewnie podobnie będzie z prezesem Mysłowickiego MPWiK – tuż po złożeniu ofert i ogłoszeniu nazwisk kandydatów, niemal w ciemno wskażę nowego „zarządcę”!

Patrząc na szemrane biznesy kręcone się wokół MPWiK, ponad 215 milionów różnego rodzaju zobowiązań oraz obecne polityczne układy, niemal z pewnością przewiduję, że niebawem za to wszystko „zapłacą” najmniej winni patowej sytuacji pracownicy MPWiK.

Przecież wiadomo, że balon długów, prywaty i nieudolnego zarządzania musi w końcu pęknąć. Widząc nadchodzącą katastrofę, Lasok na 27 marca o godzinie 17:00, w budynku Urzędu zwołał naradę poświęconą pewnej ofercie, jaką Miastu złożyło Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągowe. Pewnie chodzi o przejęcie w części lub całości naszej miejskiej spółki. A to pewnie spowoduje lawinę zwolnień pracowniczych.

Przejęcia udziałów i zmiany struktury właścicielskiej to często dobre „biznesy”, ale tylko dla wąskich grup zarządzających majątkiem. Niestety, to katastrofa dla pracowników niższego szczebla. Przykłady takich „przejęć” można mnożyć.

W związku z powyższym, czyli wyborem nowego prezesa i złożoną propozycją przez GPW, zalecam pracownikom MPWiK wzięcie udziału w posiedzeniu radnych i prezydenta, jakie odbędzie się 27 marca na sali obrad Rady Miasta. Moim zdaniem szykują się kolejne smutne niespodzianki, fundowane przez Mysłowicką Władzę Ludową, której motto zaczyna brzmieć – po nas tylko potop!

Dariusz Wójtowicz