W atmosferze samorządowej awantury powrócił temat budowy sali gimnastycznej przy Zespole Szkół Sportowych. Stało się to podczas niedawnego spotkania Rady Osiedla Piasek. Dzielnicowe zebranie zakończyło się komicznymi przepychankami, a pierwszym „zadymiarzem” okazał się po raz kolejny mój ulubiony radny Januszek, który do słownego chamstwa próbował wpleść rękoczyny!

Opisane przepychanki okazały się nie tylko komiczne ale również inspirujące, bo w najbliższych dniach, na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Osiedla Piasek odbędzie się prezentacja gotowego od kilku lat projektu sali sportowej o wdzięcznej nazwie „Inwestycja Marzeń”! Dodam, że za projekt kilkadziesiąt tysięcy złotych zapłacili podatnicy, a budowę zaniechali radni miejscy.

Troche historii…
Przypomnę, że na wniosek grupy radnych miejskich (m.in. mój), w 2008 roku ówczesny prezydent Mysłowic Grzegorz Osyra, zlecił wykonanie projektu sali gimnastycznej dla Zespołu Szkół Sportowych. Moim zdaniem oraz zdaniem specjalistów, wykonany projekt przez znaną i szanowaną mysłowicką firmę jest znakomitym produktem.
Po trzech latach oczekiwań, w 2011 roku miały ruszyć końcowe działania związane z budową obiektu, na który czekały setki mysłowickich dzieciaków!

Niestety, pewna grupa radnych przekombinowała i dała najnormalniej w świecie – „ciała”. Na jednej z Komisji (we wrześniu 2011 roku) „gadające głowy” podjęły wniosek o oddaleniu w czasie budowy obiektu. Jednemu radnemu nie podobała się lokalizacja – bo zbyt blisko szkoły, innemu że za blisko płotu…i tak biedne dzieciaki z Piasku zamiast sali maja figę z makiem!

Upragniony obiekt sportowy został tylko na papierze, bo ci sami radni, którzy nie chcieli dać 5 milionów złotych na salę sportową, lekką ręką przegłosowali 55 milionów złotych poręczenia dla jednej z miejskich spółek! Jednym słowem – pomysł na rządzenie miastem godny polecenia… ale bardziej jako scenariusz do czarnej komedii!

W tym miejscu od razu poinformuję Szanownych Czytelników, że radni, Dorota Konieczny – Simela, Edmund Sawicki, Wiesław Tomanek, Antoni Zazakowny oraz moja skromna osoba, zgłaszaliśmy protesty w sprawie niegodziwego pomysłu przesunięcia w czasie budowy sali gimnastycznej. Mówiliśmy i pisaliśmy jako Klub Radnych, że przesuniecie w czasie zakończy się katastrofą dla dzielnicy, bo brak obiektu sportowego przy szkole to powolna agonia oświaty, kultury i sportu w górniczej dzielnicy! Niestety, jak widać nasze wnioski nie przyniosły oczekiwanych efektów.

Ludziom w dzielnicy wmawia się do dziś, że należy zmieniać projekt sali, bo jest nieprzyswajalny. A tak naprawdę to nie ma i nigdy nie było odpowiedniej determinacji wśród gminnych decydentów aby wcielić go w życie.
Zapowiadanych hucznie zmian w projekcie nikt nie dokonał, co najlepiej świadczy o inspiratorach zmian, którzy na całej linii zawiedli dzieci z Piasku. Do dziś słyszymy z ust radnych tylko słowa – puste, głupie i bezcelowe! Po prostu nic z nich nie wynika.
Dziwię się tylko, że radni osiedlowi i mieszkańcy dzielnicy Piasek spokojnie znoszą puste obietnice swoich przedstawicieli w Radzie.

Dopiero gdy na Radzie Osiedla doszło do ostrej wymiany zdań, w której zaproponowałem, by zebrani wnieśli o wgląd w dokumentację techniczną, decydenci zaczęli znowu mówić o budowie sali. Być może ze stachu, bo jak wiemy, za rok wybory do samorządu!
Publiczna ocena projektu, który zalega gdzieś w urzędniczych szufladach, to pewnie najlepszy sposób na rozstrzygnięcie sporu w kwestii – dobry czy zły!

Mam nadzieje, że na oględziny dokumentu zostaną również zaproszone osoby, które projekt tworzyły, bo to właśnie Ci ludzie maja pojęcie o dokumentacji technicznej i możliwościach budowli, a nie radni miejscy, których wiedza w tym zakresie jest mierna.

Patrząc na tą żałosną w moich oczach licytację o projekt sali na Piasku, nie mogę powstrzymać się od pewnego komentarza.

Otóż, gdy w mojej samorządowej dzielnicy – Brzęczkowice – rodziła się idea budowy sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej numer 6, robiłem wszystko aby marzenie setek dzieciaków niemal natychmiast wcielić w życie. Wręcz korzyłem się przed prezydentem, przed innymi radnymi miejskimi czy służbami ówczesnego prezydenta między innymi po to, aby zostawić po swojej pracy radnego coś namacalnego, wspaniałego i pożytecznego. Coś co przyniesie mieszkańcom Mojej dzielnicy radość! I tak właśnie się stało – na Brzęczkowicach jest piękna sala gimnastyczna, służąca tysiącom mieszkańców.
Na Piasku zaś od 5 lat miejscowi radni licytują się o projekt, który jest tak samo fantastycznym dokumentem jak ten, dzięki któremu dzieciaki z Brzęczkowic codziennie realizują swoje sportowe marzenia…

Przestańcie więc szanowni radni prezentować publicznie swoje (pseudo)mądrości i weźcie się w końcu do konkretnych, namacalnych działań, dzięki którym zbudujcie dzieciakom upragnioną salę pod nazwą „Inwestycja Marzeń” przez co szkoła znów zacznie żyć wielkim sportem!
Podejrzewam, że jest to Wasza ostatnia szansa aby uratować polityczną twarz przed oszukiwanymi od kilku lat dzieciakami z Piasku.

Dariusz Wójtowicz kiedyś zwany Albertem!