Posłowie pytają: sprzedaż mysłowickiego szpitala to kolejna afera czy podłe kłamstwo?! Dzisiaj z mównicy sejmowej wielokrotnie padały słowa: Mysłowice, szpital, złodzieje, oszuści! W pewnym momencie rozpętało się takie piekło, że trudno było zrozumieć o co tak naprawdę chodzi… Posłowie PiS oznajmili całej Polsce, że w Mysłowicach radni i prezydent sprzedali dwóm radnym Platformy Obywatelskiej Szpital numer 1 za kwotę 130 tysięcy złotych! Wiadomość na pierwszy rzut oka wygląda sensacyjnie i wywołuje nie lada emocje, bo jak można sprzedać szpital w cenie dwupokojowego mieszkania! Jednak po głębszym zapoznaniu się z treścią oficjalnie zamieszczonych na BIP dokumentów, wiadomość o sprzedaży gminnej placówki medycznej okazuje się nie tylko nieprawdziwa ale przy okazji głupia i pozbawiona logiki jaką cechuje się rozumny człowiek. Jestem radnym miejskim i na swoje szczęście miałem możliwość przyglądania się całej transakcji z bliska. W związku z czym pragnę wyjaśnić, że medialne doniesienia o aferze to kłamstwa i półprawdy rozsiewane przez nieodpowiedzialnych działaczy samorządowych z Mysłowic, którzy chcą w ten sposób zaistnieć w mediach, jednocześnie po raz kolejny narażając dobre imię swojego miasta! Z pełną odpowiedzialnością pragnę poinformować, że: kłamstwem jest to, że radni sprzedali Szpital numer 1 w Mysłowicach, bo prawo samorządowe zabrania im sprzedaży majątku miasta! Może to zrobić tylko prezydent, po wcześniejszej zgodzie Rady Miasta. kłamstwem jest to, że radni z Mysłowic sprzedali Szpital! Otóż nie mogli tego zrobić, ponieważ kilka lat temu Szpital numer 1 został zlikwidowany, a na jego majątku powstała spółka miejska pod nazwą Mysłowickie Centrum Zdrowia. To właśnie udziały tej spółki zostały zbyte przez prezydenta miasta Mysłowice, po wcześniejszej zgodzie (wrzesień 2012 roku) radnych miejskich. Również przy zgodzie radnych PiS, którzy wywołali dzisiejszą awanturę! kłamstwem jest, że jakikolwiek mysłowicki radny składał protest w tej sprawie po przegłosowaniu uchwały we wrześniu 2012 roku. Powiem więcej, radni Prawa i Sprawiedliwości będący w ówczesnym czasie w nieformalnej koalicji z prezydentem Mysłowic, również wspierali pomysł prywatyzacji mysłowickiej spółki medycznej. kłamstwem jest to, że spółka została sprzedana za 130 tysięcy czyli w cenie małego mieszkania! W dokumentach zbycia udziałów są zapisy o niemal 7 milionach złotych! kłamstwem jest to, że zostały sprzedane nieruchomości po byłym szpitalu. Budynki i grunt są nadal własnością miasta Mysłowice i nikt nie ma zamiaru ich sprzedawać. Radni mysłowickiego PiS, którzy próbują nakręcać przedwyborczą spiralę nienawiści nie chwalą się jednak tym, że gdy byli w koalicji z obecnym prezydentem, nawet nie próbowali zablokować sprzedaży udziałów spółki MCZ! A gdy doszło do końcowego głosowania, z czwórki radnych PiS tylko dwóch zostało na sali obrad – jeden zagłosował za zbyciem udziałów i prywatyzacją (Piotr Oślizło), jeden się wstrzymał (Andrzej Sikora), a dwóch „wyparowało” z sali głosowań aby nie podpaść, a co za tym idzie, nie stracić wpływów i ciepłych posadek za uległość i współpracę! Z tego co pamietam, później nastąpiły nawet awanse! Warto przypomnieć, że wcześniej, kilkoro innych radnych również poddawało się taktycznym ewakuacjom z sali, podczas ważnych głosowań. To zachowanie pokazuje, że etyka, moralność i jakiekolwiek wartości to zwykły bełkot w ustach wybrańców narodu! Radnym, w moim kochanym mieście, jestem już od 15 lat i z powodu swojej rozbrajającej szczerości nie cieszę się popularnością wśród mysłowickich samorządowców, których część to zwykli hipokryci i lenie próbujący nazywać się na ulotkach reklamowych Gospodarzami Miasta! I między innymi właśnie z tego powodu mieszkańcy Grodu Mysława nie traktują mnie jak samorządowego cwaniaka w garniturze, który kręci na boku lewe interesy. Postępuję na przekór politycznym zasadom, po imieniu nazywam otaczające mnie środowisko. Osobiście nienawidzę hipokryzji i staram się pokazywać, jak wygląda praca niektórych mysłowickich radnych od kuchni. Ucieczki z głosowań, zasypianie podczas obrad, wpisywanie się na listę obecności i tajemnicze zniknięcia, agresywne zachowania, wyzwiska i oczernianie czy rozpowszechnianie kłamliwych informacji o swoich politycznych konkurentach to chleb powszedni w naszym mieście! Dziś jednak doszło do przekroczenia granicy chamstwa, kłamstwa i dobrego smaku. Z róznych powodów nie mam ochoty bronic radnych Platformy Obywatelskiej czy prezydenta miasta, jednak po wyssanych z palca informacjach i perfidnie zaplanowanej politycznej zmowie doszło do skandalu na sali sejmowej, gdzie oskarżono mysłowickie Władze Miasta o haniebny przekręt czyli sprzedaż szpitala za cenę mieszkania! Moim zdaniem finał tego skandalu powinien zakończyć się w sądzie, a sprawa zbycia udziałów musi być zbadana przez Najwyższą Izbę kontroli i Centralne Biuro Antykorupcyjne. I to bez jałowej dyskusji, bo mówimy o milionowym majątku wszystkich mieszkańców Mysłowic. Osobiście w poniedziałek złożę wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia lub obrad Rady Miasta celem wyjaśnienia sprawy w obecności mediów i mieszkańców Mysłowic! Uważam, że na koniec moich emocjonalnych przemyśleń, warto zastanowić się nad tym, czy z punktu widzenia etyki, sponiewierani dziś przez media radni Platformy Obywatelskiej powinni partycypować w zakupie udziałów zbywanych przez gminą spółkę. Gdyby placówkę przejęli zwykli zjadacze chleba, pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się mysłowicka prywatyzacją, a tak mamy aferę na całą Polskę! Ale to już temat na kolejną okazję… Dariusz Wójtowicz zwany kiedys Albertem…