Referendum – jestem na NIE!

W Mysłowicach nadchodzi  kolejna fala wylewania na siebie politycznej kloaki – tym razem nie podczas typowej kampanii wyborczej do rady miasta, ale kampanii referendalnej dotyczącej rozbioru moich kochanych Mysłowic na kawałki! Nadchodzące tsunami to efekt niezadowolenia, jakby nie patrząc odważnej grupy mieszkańców, z decyzji podejmowanych przez poprzednie i obecne władze miasta. Jaki stosunek do tego typu działań ma pan prezydent i radni, dowiemy się niebawem. Ja jednak jestem przeciwny rozbiorowi i zrobię wszystko, aby nie dopuścić do zniszczenia mojego rodzinnego miasta…

Polityczny przewrót kosztuje!
Osobiście uważam, że pomysł inicjatorów mysłowickiego przewrotu, by w zaproponowany sposób pozbyć się radnych miejskich, prezydenta i jego zastępców, nie jest najlepszym rozwiązaniem – bo mało skutecznym i zbyt kosztownym. Za całe zamieszanie bowiem nie zapłacą pomysłodawcy czy radni, ale znowu mieszkańcy! Lepszym i łatwiejszym w realizacji sposobem na polityczny przewrót jest referendum o odwołanie całego samorządu, bo takie rozwiązanie nie niszczy wielowiekowej tradycji miasta, a jedynie podmienia twarze przy korytach. Ale dla takiego rozwiązania nie ma chętnych…
Wiadomo przecież, że  łatwiej jest zbuntować mieszkańców przeciwko nieudolnej władzy, która ubija i ciemięży lud niż zorganizować referendum, które z góry skazane jest na porażkę, bo mało kto z mysłowiczan chce mieszkać w małej gminie bez historii.

Prezes – (bezwiedny) inicjator
Przypomnę, że „Grupa Inicjatywna” proponująca mieszkańcom referendum rozpoczęła swe działania po pisemnej odpowiedzi Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Korespondencja do białości rozgrzała członków jednej z rad osiedlowych i to przelało czarę goryczy czy raczej wodociągowego szamba.
Jak widzimy, oprócz wywoływania negatywnych emocji wśród miejscowego ludu, prezes MPWiK niczym innym nie wyróżnił się w naszym mieście, a kosztuje nas jak wybitny specjalista z górnej półki! No może jeszcze z kilkudziesięciomilionowym poręczeniem i szorstką powierzchownością w relacjach międzyludzkich kojarzy się z przywiezionym „w teczce” prezio, który przypadkowo stał się moim osobistym idolem samorządowym! I to nie dlatego, że jest politycznym dzieckiem PiSu, ale przez „niesamowity szacunek” dla swoich rozmówców, o czym przekonałem się osobiście.

Jestem na NIE jakimkolwiek podziałom!
Ja Dariusz Wójtowicz, emocjonalnie i zawodowo związany z Mysłowicami tubylec, jestem przeciwny podziałowi miasta, które po prawie 800 latach bytności nie zasłużyło sobie na rozbiór i historyczny śmietnik. Uważam również, że sami mieszkańcy nie zasłużyli sobie na kolejne upodlenia związane z jeżdżeniem po sąsiednich gminach za dowodem osobistym, prawem jazdy czy opieką medyczną.  Nie mam także ochoty mieszkać na jakimś zabitym dechami „zadupiu”, bo mieszkańcy jednej z dzielnic wkurzyli się na pisowskiego prezia wodociągów. Zawsze łatwiej i taniej wymienić pisowski zaciąg, niż zmienić nazwę miasta oraz mapę polityczną kraju.

Powiem więcej – naszego zniszczonego politycznymi wojnami miasta nie stać w chwili obecnej na referendum, dzielnicowy rozbiór, później wybory i kolejne dokarmianie przywiezionych w teczkach z ościennych miast prezesów, dyrektorów czy naczelników. Naszego miasta nie stać również na stagnację gospodarczą, która na pewno nastąpi po ewentualnym podziale. Już i tak się z nas  śmieją, że ze wzgledu na ilość samorządowych bałwanów powinniśmy zmienić nazwę miasta z Mysłowic na Śląskie Śniegowo!

Przez rzucane co jakiś czas głupawe pomysły mamy w Mysłowicach, co mamy i również twierdzę, że należy niezwłocznie to zmienić! Ale zmienić to muszą sami mieszkańcy podczas wyborów samorządowych, wybierając mądrych i odpowiedzialnych przedstawicieli, a nie poprzez podzielenie miasta, a co za tym idzie, rozmnożenie ilości radnych, wójtów czy burmistrzów.
Po latach pracy w samorządzie poznałem pewne schematy działania i stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że po referendum nie przybędzie kasy na inwestycje, ale na pewno przybędą koleje polityczne gęby do wykarmienia z podatkowej zrzutki mieszkańców.

Oto moje wielokrotnie powtarzane propozycje!
Zamiast bawić się ludzkimi emocjami i organizować kolejne gminne igrzyska – tym razem referendalne, pragnę zaproponować obecnym rządzącym oraz „Grupie Inicjatywnej”  kilka zmian w funkcjonowaniu naszego miasta, które przedstawiam poniżej.

Po pierwsze – pogonić w końcu z Grodu Mysława obecny Zarząd MPWiK i kilkunastu „partyjnych fachowców” , bo tylko taki ruch kadrowy może uspokoić napiętą od dłuższego czasu sytuację tak w firmie jak i wśród wkurzonych do białości mieszkańców.
Po drugie – zakończyć proces zaciągania kolejnych kredytów, które są pochodną braku fachowej kadry kierowniczej, podrzucanej nam z sąsiednich miast przez partyjnych dygnitarzy. Jak życie pokazało, wszechobecne partyjniaki w większości przypadków przynoszą tylko wstyd i straty finansowe w miejskich przedsiębiorstwach, a za ich wszystkie błędy płacą nasi mieszkańcy, którzy już przestają się na to dziadostwo godzić!
Po trzecie – wnoszę, aby na kierowniczych stanowiskach zatrudniać mieszkańców Mysłowic, a nie „objazdowych” specjalistów z bożej łaski, którzy po 8 godzinach w „firmie” wracają do swoich mieścin i tam już nie przejmują się naszymi problemami. Tam rówiez deponują swoje podatki! Tu możemy pokusić się o drobne wyjątki – ale naprawdę drobne…
Po czwarte – należy przyłożyć się do większej dbałości o miejski majątek, który jest bezlitośnie niszczony i rozgrabiany, o czym niemal codziennie informują nas trzy młode panie w niniejszym serwisie informacyjnym.
Po piąte – zabrać przywileje kilkunastu suto opłacanym osobom, które nie tylko nie zasługują na wynagrodzenia i służbowe samochody, ale wręcz nie powinny w ogóle pracować w naszym mieście!

Na początek realizacja tych pięciu punktów pomoże wybić argumenty z rąk „referendystów” i doprowadzi do uspokojenia emocji w mieście. Przywróci również szacunek władzy wśród mieszkańców, którzy oczekują właśnie takich działań, a nie pustego gadania.

I to jest moje osobiste stanowisko wobec nadchodzącego wielkimi krokami referendum. Może moje stanowisko nie jest idealne, może nie podoba się wszystkim, ale jest moje i jednoznaczne! Szkoda tylko, że inni „wybrańcy mysłowickiego narodu” nie mają odwagi, aby powiedzieć, co o tym wszystkim myślą, tylko czekają na to, co się wydarzy. I do ewentualnie, której grupy się podpiąć, żeby ugrać swoje polityczne 5 minut!

Dariusz Wójtowicz, kiedyś nazywany Albertem…

Wszystkim mieszkańcom, którzy chcą wyrazić swoją opinie na temat „rozbicia dzielnicowego miasta” zostanie udostępniony serwis informacyjny na Portalu WWW.MYSLOWICE.NET
Materiały prosimy przesyłac na adres alarm@myslowice.net