Z historycznej szansy nici – Rada poddała się już na początku!

Dopiero dzisiaj doszedłem do siebie po nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Mysłowice, której tematem przewodnim było przegłosowanie Apelu do Prezesa Rady Ministrów i Ministra Gospodarki o bezpłatne przejecie przez Gminę Mysłowice terenów po KWK MYSŁOWICE. Miała to być historyczna chwila dla miasta i jego mieszkańców, ponieważ wartość terenów po górniczych przewyższa wartość zadłużenia Mysłowic. Piszę „miała” ponieważ jak zwykle samorządowcy nie spisali się i doprowadzili do zmiany Apelu do Władz Państwa Polskiego na zwykły wniosek do prezydenta Mysłowic.

Wnioskodawcy czyli Klub Radnych Lewicy „Wspólnie dla Mysłowic” (w tym i moja skromna osoba) zgodzili się na modyfikację ze względu na obecność podczas obrad i zaangażowanie w całą sprawę mysłowickiej minister Elżbiety Bieńkowskiej. Po prostu jako Klub nie chcieliśmy doprowadzić do sytuacji, że Apel nie zostanie przyjęty i pogrążymy się w kolejnej wstydliwej politycznej walce o treść dokumentu.

Po styczniowych obradach pokuszę się o smutne ale prawdziwe stwierdzenie, że przez lokalnych samorządowców Mysłowice skazane są na porażkę i o rychłym wyjściu z finansowego dołka mieszkańcy mogą zapomnieć. Będziemy nadal żyli bez pieniędzy czy możliwości na dokonanie czegoś wielkiego!

Radni zamiast Apelu do Władz Państwowych przegłosowali śmieszny i nic nie znaczący dokument o treści „przystąpić do współpracy z Katowickim Holdingiem Węglowym S.A. oraz gminami Sosnowiec i Katowice celem przygotowania projektu dotyczącego zagospodarowania terenu po KWK MYSLOWICE z wykorzystaniem ewentualnych możliwości: utworzenia strefy gospodarczej, wykorzystania środków unijnych i wszystkich dostępnych możliwości.” Czytając treść, ręce mi opadają… Spółka z KHW to oddanie walki o ogromnej wartości grunty walkowerem, to także zaniechanie walki o lepsze jutro mieszkańców Mysłowic i beznadziejna decyzja tak radnych jak i prezydenta.

Tym samym mysłowiccy radni z prezydentem Edwardem Lasokiem na czele oddali na rzecz jakiejś bliżej nieokreślonej spółki tereny warte ze dwa roczne budżety miasta! Bez walki, bez determinacji…

Styczniowa sesja nadzwyczajna oraz podjęcie apelu do prezesa rady ministrów i ministra gospodarki to miał być dopiero początek długiej drogi, jaka czeka mysłowicki samorząd, aby podnieść miasto z finansowo – gospodarczych kolan. Nadal uważam, że miasto powinno przejąć tereny na własność, aby moc na swoich warunkach tworzyć przyszłe plany i projekty zagospodarowania.
Jako wieloletni radny, który widział niejedno niezrozumiałe działanie miasta, jestem przeciwnikiem tworzenia spółki z Katowickim Holdingiem Węglowym, który na chwilę obecną zrobi wszystko aby nie oddać nam majątku Skarbu Państwa – a tak naprawdę Naszego wspólnego majątku. Jak dotychczas spółki, które zawiązywało nasze miasto, przysporzyły więcej szkód niż pożytku. Za przykład podam PCI i Lokatora, gdzie do dziś nie można odtworzyć dokumentacji finansowej, a wzbogacili się wszyscy tylko nie miasto!

Za kuriozum można uznać to, że na sali obrad z ust władz miasta oraz kilku radnych padały głosy, że jesteśmy zmuszeni do współpracy z KHW, bo sami nie podołamy w opracowaniu dokumentacji niezbędnej do złożenia projektu unijnego i stworzenia planów miejscowych!
Po tak nieodpowiedzialnych stwierdzeniach ciśnie mi się na usta pytanie – po co są dziesiątki dobrze opłacanych przez mieszkańców urzędników i specjalistów?!

Radni Lewicy, którzy są wnioskodawcami i pomysłodawcami przejęcia kilkudziesięciu hektarów w centrum miasta, pozwolili na zmianę treści Apelu na wniosek o innej treści. W innym wypadku pewnie nie udałoby się dojść do porozumienia z reszta radnych, a co za tym idzie, mogło dojść do kolejnego wstydliwego wydarzenia – tym razem w obecności pani minister i prezesa zarządu KHW.

Na terenach po górniczych miasto może stworzyć strefę gospodarczą, ściągnąć inwestorów, zarabiać i tworzyć nowe miejsca pracy. Można pozyskać setki milionów złotych z unijnego budżetu na lata 2014 – 2020, by wyciągnąć Mysłowice z otchłani dziadostwa i nonszalancji. Mamy rozbudowane wydziały Urzędu Miasta gdzie za ponad 10 milionów złotych rocznie zatrudniamy specjalistów w wielu dziedzinach życia gospodarczego! Ci ludzie są w stanie stworzyć plany miejscowe i zagospodarowania przestrzennego czy pisać projekty! Nie róbmy więc z nich nieudaczników!

Mysłowickie tereny po górnicze to nie własność Katowickiego Holdingu Węglowego – to własność mieszkańców Mysłowic. Pytam więc po jaka cholerę mamy prosić Holding o ich przekazanie i co ma w tej sprawie do gadania Zarząd KHW?! Od tego jest Rząd Polski, który decyduje o majątku Skarbu Państwa, a nie spółka górnicza! Opowieści o braku możliwości zapanowania nad tym majątkiem przez miasto to żałosne utyskiwania ludzi, którzy już się pewnie „poukładali” i teraz czekają na swoje pięć minut. Ja Dariusz Wójtowicz uważam inaczej.

Silne lobby KHW spowodowało, że część radnych jak i sam prezydent już od pierwszych minut obrad robili dobrą minę do złej gry. Mimo niepodjęcia Apelu w styczniu, uważam, że jest jeszcze szansa aby zmienić decyzję i osobiście zrobię wszystko aby namówić radnych do ponownego głosowania i powrotu do pierwotnego pomysłu. W innym przypadku dalej będziemy zabitą dziurami gminą bez kasy, pomysłu i możliwości na zmianę!

Ja nie jestem człowiekiem, który potrafi bezczynnie patrzeć na wszechobecne lenistwo i dziadostwo. Nie zgodzę się też z tezą, że mieszkańcom Mysłowic nie należy się coś lepszego niż tylko płacz nad pustą kasą miejską. Będę nagłaśniał opisaną sprawę gdzie tylko się da i mam nadzieję, że przyniesie to wymierny efekt w postaci zmiany decyzji. W tym miejscu liczę na pomoc mieszkańców i dziennikarzy lokalnych gazet.

Dariusz Wójtowicz…zwany kiedyś Albertem.