W Mysłowicach nadal trwają nerwowe działania związane ze zbyciem części udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji na rzecz Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągowego w Katowicach. Cichymi ofiarami tego karkołomnego pomysłu są szeregowi pracownicy naszej gminnej spółki i ich rodziny. Nowi Prezesi MPWiK starają się przekonać Radę Miasta Mysłowice i opinię publiczną, że to co wyprawiają to restrukturyzacja na dogodnych warunkach dla pracowników i tak naprawdę ludziska powinni być im wdzięczni z wyciągniętej „Pańskiej” ręki. 


Czyściciele przywiezieni w teczkach!

Moim zdaniem czyszczenie spółki z pracowników, to brutalne ale w pełni zamierzone działanie, mające na celu przygotowanie gruntu dla ludzi związanych z GPW oraz pewną „zasłużoną” dla regionu Śląskiego partią polityczną. Przykry zapach „interesów” wodociągowych niesie się tak bardzo, że zaczynają być pompowane niemałe pieniądze w materiały dziennikarskie. Mają one na celu przekonanie opinii publicznej, że wyrzucanie Bogu ducha winnych pracowników i szabrowanie (m.in. przez przekazywanie udziałów) majątku spółki wodociągowej to wspaniałomyślność prezydenta Lasoka i dwóch nowych prezesów przywiezionych w tak zwanych teczkach. Ja ten Świąteczny Dar Serca obecnej władzy uważam za kolejną podłość wobec mieszkańców i pracowników MPWiK. Patrząc z boku na proces zwolnień uważam, że przynajmniej przed Świętami Bożego Narodzenia takie działania nie powinny mieć miejsca. Ale ktoś na to w końcu pozwala!

Dochodzą do mnie informacje, że zwalniani ludzie straszeni są, że jak nie odejdą dobrowolnie i nie podpiszą wspaniałomyślnej propozycji złożonej przez szczodrobliwy Zarząd, zostaną zwolnieni w późniejszym czasie, ale na mniej korzystnych warunkach.
Mnie ta agresywna restrukturyzacja śmierdzi czymś w rodzaju mobbingu, a nie rzekomych długofalowych działań mających na celu zakończyć wieloletni wstrętny i zorganizowany proces finansowego niszczenia spółki przez kolejnych prezesów. Oczywiście przy znacznym udziale prezydenta Mysłowic. Ale skoro na to od lat pozwalają nasi radni i panowie prezydenci – jest jak jest!

Zespół do zbycia udziałów MPWiK
Nie jest tajemnicą, że jestem w tak zwanym prezydenckim zespole do spraw zbycia udziałów MPWiK na rzecz GPW. Zostałem tam oddelegowany przez Radę Miasta. Tu zaznaczę, że na własną prośbę, bo czułem pismo nosem, że szykuje się „wrogie” przejecie gminnego majątku. I jak zwykle instynkt mnie nie zawiódł… Widząc co tam się dzieje, wniosłem ustnie i pisemnie o powołanie kolejnych trzech radnych i przedstawiciela pracowników MPWiK – pan prezydent nie wyraził na to zgody, nie podając logicznych argumentów. Tak właśnie wygląda transparentność i uczciwość w działaniu oczami pana prezydenta Lasoka!

Kiedyś zapewne opowiem mieszkańcom jak pan prezydent Lasok nieudolnie czyta z kartki, prawdopodobnie wcześniej ustalone pytania władzom GPW oraz jak nie potrafię się doczekać na podstawowe dokumenty, o które wnosiłem jako członek zespołu.

Jako radny, reprezentant samorządu i mieszkańców Mysłowic w owym zespole, chcę powiedzieć, że negocjacje to polityczno biznesowa ustawka, za którą w cenie wody i ścieków zapewne zapłacą wszyscy Mysłowiczanie podpięci do gminnej sieci. Zresztą za organizacyjną nieudolność kilku prezesów, pana prezydenta miasta i jego najbliższych współpracowników już wszyscy płacimy jak za zboże w bieżących rachunkach.

Dlaczego radni pozwalają na Świąteczne zwolnienia?
O tym, że nasi radni pozwolą zbyć część majątku wszystkich Mysłowiczan na rzecz GPW, jestem niemal pewny. Silne powiązania nie pozwolą im zadecydować inaczej – układ polityczno koleżeński w końcu zobowiązuje, jak również przedwyborcze układanki przy tworzeniu list. I to jest właśnie najbardziej smutne w tej całej historii, gdzie za głupotę, lenistwo i prywatę uprawianą latami przez lokalnych kacyków zapłacą miejscami pracy sami MPWiK-owcy oraz mieszkańcy w dostarczanych co miesiąc rachunkach. Decydentom jak zwykle nie spadnie włos z głowy.

Osobiście jestem przeciwny zbycia gminnych udziałów czyli pozbawienia Mysłowiczan części wspólnego majątku i zrobię wszystko, aby nazwiska radnych, którzy podniosą ręce za uchwałą, dotarły do wszystkich domów. Liczę również na uczciwość i przyzwoitość przynajmniej kilku samorządowców, którzy widzą chory układ. Przeciwny jestem również zatrudnianiu za ogromną kasę kolejnych prezesów, prokurentów czy dyrektorów spoza Mysłowic w chwili, gdy zwalnia się naszych Mysłowiczan. I to za przyzwoleniem Rady Miasta i prezydenta Lasoka, którzy zamiast bronić swoich mieszkańców, milczą i przyglądają się rodzinnym dramatom tuż przed Świętami Bożego Narodzenia!

Jako przedstawiciel mieszkańców wyrażam głębokie współczucie wobec rodzin zwalnianych pracowników MPWiK, nierzadko tworzących od samego początku naszą miejską spółkę. Obecna katastrofalna kondycja firmy to między innymi efekt skrywania dokumentów przed grupą radnych chcących już kilka lat temu dowiedzieć się więcej o finansowych żonglerkach prezesów i wybór Lasoka na urząd prezydenta, który przez ostatnie 7 lat nie dokonał należytych działań naprawczych, kontrolnych czy organizacyjnych.

Milionowe długi i nadzieja w decyzji Wojewody!
Ważnym elementem rozgrywki przed głosowaniem nad zbyciem udziałów są liczby, których wartości ukazują skandaliczne zarządzanie MPWiK na przestrzeni lat. Prezes Kosiba pokazał kilka dni temu dokumenty, z których dowiedzieliśmy się o 154 milionach zobowiązań firmy. Niestety nikt z referujących nie dopowiedział, że miejskim budżetem zabezpieczona jest kolejna kwota – tym razem około 130 milionów złotych! Należy zadać pytanie: dlaczego nikt nie odpowiedział prawnie za tak ogromne długi, które obecnie spłacają i przez najbliższe kilkadziesiąt lat spłacać będą Mysłowiczanie?!

Jedyna nadzieja w tym, że gdy pan Wojewoda Śląski dowie się o sposobie wyceny majątku spółki i zauważy komu tak naprawdę zależy na „transakcji” – zablokuje zbycie udziałów i wpuści do spółki bystrych kontrolerów, którzy uczciwie sprawdzą jak to się stało, że handel wodą oraz ściekami w Mysłowicach przynosi wielomilionowe straty, a pan Lasok zatwierdza wyniki finansowe w formie absolutorium! Może wtedy w końcu ktoś rozliczy lokalnych „geniuszy” finansowych za działania na szkodę wszystkich Mysłowiczan.

Czego sobie życzę, mieszkańcom moich rodzinnych Mysłowic oraz brutalnie zwalnianym pracownikom MPWiK!

Dariusz Wójtowicz
Radny miasta Mysłowice