Decydując się na walkę wyborczą o stanowisko prezydenta Mysłowic, od samego początku zdawałem sobie sprawę, że konkurencja jest w stanie podłożyć mi każdą „świnię”, napisać i powiedzieć każdą bzdurę, aby tylko pokazać mnie ze złej strony. Na szczęście znam lokalnych liderów różnej maści ugrupowań i wiem do jakich podłości są zdolni. Na ich działania jestem przygotowany!

Rezygnacja za prezesurę!
Coraz częściej dochodzą do mnie plotki, że „dogadałem” się politycznie z obecnym prezydentem Edwardem Lasokiem w zamian za osiągnięcie osobistych korzyści materialnych. Zdaniem kilku przebiegłych istot, mam w trakcie kampanii zrezygnować z ubiegania się o najwyższy urząd w mieście za fotel prezesa Zakładu Oczyszczania Miasta Mysłowice lub prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Mówi się też o zastępcy prezydenta…

Powiem szczerze, że jestem zaskoczony operatywnością „pijarowców” odpowiedzialnych za kampanię negatywną i rozsiewanie plotek mających na celu wprowadzenie chaosu wśród moich zwolenników jak i samych mieszkańców.
W tym miejscu pragnę wszystkich zapewnić, że nawet gdybym otrzymał propozycję awansu w pracy zawodowej, nie zrezygnuję ze startu w wyborach prezydenckich. Pracując od kilkunastu lat w terenie i rozmawiając z mieszkańcami Mysłowic, jestem niemal pewny, że wybory w mieście wygram.

Nie po to poświęciłem wiele lat swojego życia dla pracy na rzecz miasta i jego mieszkańców, aby na ostatniej prostej sprzedać się jak kurtyzana za byle stołek czy ciepłą posadę. Tak więc w lipcu, jak wieść gminna niesie, nie nastąpi moja rezygnacja i w tym miejscu proszę moich konkurentów o zaprzestanie rozsiewania po mieście niedorzecznych historii.

Bajońskie wynagrodzenia!
Od niemal 15 lat pracuję w Zakładzie Oczyszczania Miasta Mysłowice, gdzie swoje pierwsze kroki stawiałem jako dyspozytor. Później przez szereg lat krok po kroku awansowałem, aż do funkcji dyrektora. Moje dyrektorowanie nie trwało jednak długo. Polityczne wojny w mieście sprawiły, że sam wystąpiłem do Zarządu firmy o rezygnację z funkcji.

Czasami żartuję, że do dziś jestem pewnie jedynym mysłowickim dyrektorem, który sam wystąpił o obniżenie stanowiska, inni nawet po politycznych zawieruchach trzymali się kurczowo swoich koryt i miesiącami trwało ich odwoływanie…

Dodam, że będąc kierownikiem czy wcześniej dyrektorem, nie miałem nigdy własnego biura, służbowego samochodu czy sekretarki. Dlatego też jestem zwolennikiem zasady, by po zwycięskich wyborach pozabierać służbowe pojazdy, które są dość poważnym obciążeniem finansowym dla jednostek miejskich, jak i samego urzędu.
Obecnie jako kierownik w ZOMM zarabiam około 4,5 tysiąca złotych „na rękę”, a nie jak twierdzą różnej maści publicyści, że ponad 10 tysięcy, a nawet więcej! Z pensji utrzymuję dwa gospodarstwa domowe. Jednym słowem, żyję spokojnie, ale na tyle skromnie, że nie można mi niczego nieetycznego zarzucić. A to boli tych, którzy z pianą na ustach biegają po mieście i kradną materiały reklamowe.

Do tego dochodzi dieta radnego w wysokości około 1,3 tysiąca złotych, która w całości jest przeznaczana przeze mnie na działania społeczne, takie jak utrzymywanie ciągłej więzi z mieszkańcami. W takich oto „luksusach” staram się żyć jak człowiek ale i to kuje w oczy nadwornych miejskich plotkarzy, którzy utrzymują się z opisywania sensacyjnych historii.

Praca w Radzie Miasta
W Radzie Miasta pracuję od 16 lat i przez ten czas starałem się działać w sposób godny i przejrzysty. Pracowałem bądź nadal pracuje w następujących Komisjach: Polityki Społecznej i Zdrowia, Edukacji, Kultury i Sportu, Rewizyjnej, Samorządności i Przestrzegania Prawa, Gospodarki Miejskiej, Ochrony Środowiska i Rolnictwa.

Staram się bronić racji mieszkańców, a nie radnych, prezydenta czy urzędników. Z tego też powodu nie cieszę się „popularnością” wśród samych radnych i to akurat uważam za mój wielki życiowy sukces!
Są i tacy radni, którzy za to, że wspieram mieszkańców, a nie interesy garstki „wybrańców” nie podają mi ręki, uważając, że kalam własne gniazdo.
Nie będę jednak upubliczniał ich nazwisk, ponieważ niedawno przyrzekłem, że do dnia wyborów nie powiem złego słowa o swoich konkurentach, nawet gdy są to ostatni straceńcy. Tym właśnie chcę się różnić od ludzi, którym najlepiej wychodzi grzebanie w ludzkich życiorysach i opluwanie swoich konkurentów.

Nie jestem desperatem i nic na siłę!
Nie jestem kandydatem na stanowisko prezydenta, który desperacko będzie walczył o swój wybór. Dlatego też nie będę rozdawał drogich prezentów w postaci drukarek czy laptopów podczas dzielnicowych festynów. Dla mnie to upokarzająca forma proszenia o głosy wyborców. Jest to przekupstwo najniższych lotów i do tego stopnia nie będę się poniżał. Niech to robią Ci, którzy nie mają nic innego do zaoferowania. Przekupstwem bowiem cechują się politycy, bez namacalnych dokonań, lenie i kombinatorzy.

Nie będę również upubliczniał negatywnych działań z przeszłości moich kontrkandydatów, bo nie ma na mysłowickiej ziemi człowieka, który jest czysty jak przysłowiowa łza. I to również dotyczy mojej osoby.
Moja kampania nadal polegać będzie na prezentowaniu pomysłów na pozytywne zmiany w mieście i nagłaśnianiu programu wyborczego, który grupa społeczna „Wspólnie dla Mysłowic” stworzyła wraz z mysłowiczanami. Wyścig szczurów w najpodlejszym wykonaniu pozostawiam konkurentom, bo jak widać, niektórzy z nich są w tym dobrzy.

Próby skłócenia i intrygi…
Ważnym elementem mojej pracy na rzecz miasta jest dobra relacja z tak zwaną miejską konkurencją. Od wielu lat staram się rozmawiać i współpracować z radnymi wszelkich opcji. Niestety nie wszystkie środowiska chcą współpracować z 6 osobowym klubem radnych „Wspólnie dla Mysłowic” i ze mną. W Mysłowicach od wielu lat, polityka i własne geszefty są ważniejsze od interesów miasta i jego mieszkańców.

Przez to, że nie włączyłem się wraz z moimi radnymi w nie tak dawną samorządową kampanię nienawiści mającą na celu „uwalenie” obecnego prezydenta, zbieram cięgi od tych, którym popsuło to interesy. Próby skłócenia mnie z prezydentem czy kierownictwem Urzędu są na porządku dziennym, ponieważ intrygi to chleb powszedni lokalnej polityki, która już dawno zeszła na psy.

Na forach dyskusyjnych, gdzie można niemal bezkarnie niszczyć każdego, czytam o sobie niesamowite historie! Nieślubne dzieci, liczne kochanki, lewe interesy i bajońskie zarobki, to tylko niektóre z kalumnii rzucanych przez „anonimowych” forumowiczów.

Kradzieże i niszczenie moich banerów rozwieszonych na mieście, przebijanie opon w samochodzie i przyczepach reklamowych czy anonimowe donosy do pewnych „instytucji” to kolejne przykłady z jakimi ludźmi będzie trzeba stanąć w szranki wyborcze już za kilka miesięcy.

Do tego wszystkiego dochodzą „sponsorowane” artykuły w lokalnej prasie i inne podłości mające na celu uprzykrzenie mi życia nawet w pracy zawodowej. Na szczęście uodporniłem się na te wszystkie bandyckie zachowania i jakoś radzę sobie z próbami wciągnięcia mnie w mysłowickie bagno wyborcze.

Od kilku lat zamieszkuję w gminnym lokalu komunalnym i nawet ten fakt próbuje się wykorzystywać przeciwko mnie pisząc jakim to jestem pasożytem żyjącym na zdrowej tkance społecznej. Może gdybym włączył się do ekipy mysłowickich „geszefciarzy” robiących interesy na gminnym majątku nie musiałbym brać mieszkania, a później po parszywych donosach „współpracowników” z samorządu tułać się latami po sądach i prokuraturach.

Na kogo liczę podczas wyborów?!
Obecnie już ponad 300 osób zadeklarowało się do pomocy w mojej kampanii prezydenckiej. Wspomagać mnie też będzie 46 osobowa grupa przyjaciół z grupy społecznej „Wspólnie dla Mysłowic” i dość pokaźna grupa młodzieży.
Jednak liczę na pracowników służby zdrowia, których wspierałem podczas kilku akcji protestacyjnych w ostatnich latach, pracowników oświaty, których wspierałem gdy padały pomysły likwidacji mysłowickich szkół i przedszkoli. Wsparcie środowisk kulturalnych, działaczy i zawodników mysłowickich klubów sportowych i związkowców górniczych czy oświatowych również jest niezbędne aby wygrać wybory i tu również zwrócę się do nich o namacalną pomoc.

Przez ostatnie lata współpracowałem z Rodzinnymi Ogrodami Działkowymi, Mysłowicką Spółdzielnią Mieszkaniową, pracownikami służb mundurowych i organizacjami pozarządowymi…

Jednym słowem , w listopadzie tego roku, liczę na każdy mysłowicki głos!