30 stycznia minął drugi miesiąc od zakończenia wyborów na urząd prezydenta Mysłowic. Zwycięzcą okazał się Edward Lasok. Drugi wynik wyborczy w mieście osiągnęła grupa osób wywodzących się z Komitetu Wspólnie dla Mysłowic, której kandydatem na urząd prezydenta był Dariusz Wójtowicz. Co robi dziś człowiek, który był głównym kontrkandydatem obecnego włodarza miasta.

Minęło 60 dni od dnia głosowania w II turze wyborów prezydenckich. Jak oceniasz swój wynik wyborczy?

Dla mnie wprowadzenie do Rady Miasta Mysłowice 6 osobową grupę radnych to duży sukces i zarazem wielka odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Porażką natomiast jest przegrana w II turze głosowania z obecnym prezydentem i utrata jednego z radnych, który tuż po ogłoszeniu wyników wyborczych opuścił nas i przeszedł do grupy ludzi blisko współpracujących z obecnym prezydentem.

W polityce jak i w samorządzie należy być przygotowanym niemal na wszystkie ewentualności, łącznie z podkupowaniem radnych czy wynoszeniem informacji do konkurencji.

Wierzyłem w ludzką uczciwość i koleżeństwo, przez co przegrałem prezydenckie wybory. Ta bolesna porażka stała się dla mnie nauczką na przyszłość.

Jak wygląda Twoja współpraca z obecnymi Władzami Miasta?

Przed wyborami współpraca z prezydentem wyglądała w miarę dobrze, m.in. dlatego, że posypała mu się tak zwana koalicja i bez głosów klubu centrolewicy WdM nie miał większości w Radzie. Zapraszał nas na spotkania, rozmawiał, dzwonił…

Obecnie współpraca jest szorstka. Władze Miasta posiadają bezwzględną większość w Radzie, przez co o jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji można zapomnieć. Radni tworzący koalicję głosują niemal wszystko co prezydent daje im na stoliki. Jest to decyzja mieszkańców Mysłowic, którzy postanowili oddać niemal całą władzę w jedne ręce. Trzeba do tego przywyknąć i nie obrażać się na rzeczywistość.

Dla mnie w takiej sytuacji ważne jest to, że nazwisko Wójtowicz nadal nie kojarzy się z kupczeniem funkcjami czy stanowiskami. Przez to kolejne lata skazany jestem na działalność w opozycji, ale z poczuciem dumy. Nie raz przekonałem się, że w opozycji również można wiele zrobić dla lokalnej społeczności.

Niedawno zmieniłeś pracę zawodową…

Tak, to prawda. W trakcie kampanii wyborczej „zmuszony” zostałem do odejścia po 15 latach nienagannej pracy z Zakładu Oczyszczania Miasta Mysłowice. Na początku było mi ciężko, bo z ZOMM byłem związany emocjonalnie i bolało mnie, że paskudna polityka wygrała ze zdrowym rozsądkiem i lojalnością wobec przełożonych.

Dzisiaj pracuję poza moim rodzinnym miastem i widzę, że zmiana środowiska przynosi pozytywne efekty. Nowe wyzwania, którym muszę sprostać zmusiły mnie do dalszego pogłębiania wiedzy. Wróciłem również do mojego naturalnego środowiska, czyli na salę sportową i trasy rowerowe gdzie próbuję odbudować dawną formę fizyczną. Mam też wreszcie nieco więcej czasu dla siebie, niebawem rozpoczynam studia podyplomowe aby wypełnić sobie wolne weekendy. Jak widać na moim przykładzie, porażki również mogą przynieść pozytywne zmiany w życiu człowieka.

Będziesz jeszcze próbował swoich sił w kolejnych wyborach prezydenckich?

Dzisiaj trudno powiedzieć czy jeszcze raz spróbuję powalczyć o Mysłowice. Samym mieszkańcom nie zależy na mieście w takim stopniu jak kiedyś myślałem. Gdy 65% ludzi zostaje w domach i nie głosuje to świadczy o ich braku zainteresowania przyszłością miasta.

W programie wyborczym napisałem wprost, że gdy zostanę prezydentem oszczędności rozpocznę od siebie i obniżę swoją pensję o co najmniej 30% i pozbędę się zbytecznych przywilejów, zlikwiduję służbowe samochody w zakładach komunalnych przynoszących straty finansowe, wyremontuję wszystkie chodniki na głównych ciągach komunikacyjnych, ogrodzę wszystkie place zabaw, zbuduje wybiegi dla psów na dużych osiedlach, przywrócę godność osobom starszym, rozpocznę budowę mieszkań dla młodych małżeństw, otworzę kolejny żłobek miejski, zwiększę ilość miejsc przedszkolnych, nie pozwolę na przejadanie budżetowych pieniędzy przez przerośniętą administrację samorządową, zadbam o to aby w Mysłowicach w pierwszej kolejności przyjmowani byli do pracy w samorządzie i placówkach oświatowych mysłowiczanie, zbuduje sale gimnastyczną w dzielnicy Piasek, zwiększę pieniądze na zajęcia sportowe dla dzieciaków i działalność miejskich klubów sportowych, zbuduję trasę rekreacyjną dla fanów jazdy na rolkach i rowerach, siłami miejskich zakładów wyremontuję Park Zamkowy, nie będę zaciągał kolejnych kredytów i zadbam z większą starannością o nasz zrujnowany wspólny majątek.

Mieszkańcy powiedzieli jasno: „NIE panie Wójtowicz, my nie chcemy zmian, nam pasuje to co jest!”

Przyjmuję to rozstrzygnięcie z godnością i zastanawiam się czy jeżeli teraz tak powiedzieli, nie zrobią tego również za 4 lata. Być może pomogę jakiemuś mądremu i kochającemu moje rodzinne miasto kandydatowi, oczywiście gdy taki postanowi walczyć o prezydenturę. 4 lata to dużo czasu więc trudno dziś mówić tak lub nie.

Co chciałeś powiedzieć swoim wyborcom na koniec rozmowy?

Dziękuję wszystkim, którzy oddali swój głos na mnie i moich przyjaciół z Komitetu „Wspólnie dla Mysłowic”, za okazane zaufanie i bezinteresowną pomoc w organizacji pracy wyborczej. Dziękuję również tym wszystkim, którzy wspierali nas finansowo dokonując wpłat na fundusz wyborczy oraz osobom użyczającym miejsca na wizytówki, plakaty, banery czy reklamówki.

W tym miejscu pragnę poinformować, że nasza pięcioosobowa reprezentacja w Radzie Miasta godnie reprezentuje interesy Mysłowic. Ja zaś ze swojej strony zapewniam Was, że tak jak w latach ubiegłych, po raz kolejny nie przyłożę swojej ręki do bezmyślnych kredytów i innych zobowiązań finansowych, które będą musiały spłacać kolejne pokolenia Mysłowiczan.