W czasie kiedy dyrektorzy szkół na polecenie Urzędu Miasta liczą, czy dzieci nie zużyły aby za dużo papieru toaletowego, kierowcy klną na czym świat stoi jeżdżąc po mysłowickich drogach, których nie powstydziłby się niejeden poligon, a pieniędzy na nowe inwestycje nie widać i nie wiadomo kiedy w ogóle się pojawią, Mysłowickie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji otrzymuje lekką ręką 25 baniek praktycznie na przeżycie, czyli za to, że w ogóle jest.
Wszyscy w trosce o mieszkańca, a zapłaci…
Pewnie w trosce o mieszkańców MPWiK pod koniec ubiegłego roku, zgodnie z obowiązującym prawem, złożył do Urzędu Miasta wniosek taryfowy, w którym zaproponował podwyżkę stawki za 1m3 wody i ścieków do 19,00 zł brutto.

Ta niezwykła troska przejawiała się tym, że jak to określił radny i jednocześnie pracownik MPWiK Piotr Oślizło, spółka mogła wnioskować o wiele większą podwyżkę (w trakcie dyskusji padała nawet kwota 40 zł). Trochę to przypominało kawał o skinie który mógł babcię zabić, a tylko ją pobił.
Równie zatroskany o Mysłowiczan był prezydent, który zaakceptował proponowaną 19,00 zł stawkę i taką też przedstawił Radzie Miasta do zatwierdzenia, jednak równocześnie wspaniałomyślnie zaproponował dopłaty do każdego metra sześciennego wody i ścieków, które ma realizować miasto. W sumie na kwotę ponad 1 mln zł miesięcznie.

Skąd ta kasa?!
Fakt, że w dopiero co przyjętym budżecie miasta nie ma uchwalonej kwoty na ten cel wydaje się nieistotny. Na wszystko brakuje pieniędzy, ale na MPWiK na pewno się znajdą. Oczywiście większa część Rady Miasta głosami Mysłowickiego Porozumienia Samorządowego, Ruchu Autonomii Śląska (propozycja aby zmienić wyborcze hasło z „Poradzymy” na „Poradzymy podnieść cenę wody i ścieków, ewentualnie taktycznie zniknąć z sali lub wstrzymać się od głosu”) i PiS (oczywiście to, że w MPWiK pracuje 50% składu KR PiS nie miało znaczenia przy głosowaniu) również pochyliła się nad portfelami mieszkańców i przyjęła wspomnianą 19,00 zł stawkę i uchwaliła proponowane przez prezydenta dopłaty.

Co w zamian…?
Stawka i dopłaty (12 mln zł rocznie) to nie koniec dobrych wieści dla MPWiK. Podniesiono również kapitał zakładowy spółki o ponad 13 mln zł, co w sumie daje wspomniane na początku 25 mln zł. Można by więc oczekiwać, że firma będzie przez to sprawniej usuwać awarie, inwestować w sieci, a przynajmniej grzeczniej traktować mieszkańców.
Raczej nic z tego, a miasto, czyli wszyscy mieszkańcy, nie skorzystają na swej hojności. W proponowanym planie remontów MPWiK przesuwa zadania na bliższą i dalszą przyszłość, wobec czego przy założeniu ocieplania się klimatu wzdłuż rurociągów będzie można uprawiać ryż. Za straty zapłaci nie kto inny, ale my wszyscy w cenie wody. Władze miasta do dziś nie otrzymały strategii wyjścia przedsiębiorstwa z trudnej sytuacji – schemat zawsze się powtarza, t.j. MPWiK występuje o dodatkowe środki, zgodę na emisję obligacji, itp., radni upominają się o wspomniany dokument, przedstawiciel firmy mówi, że za niedługo zostanie przedstawiony Radzie, radni przegłosowują żądania MPWiK i tak w kółko. Dziwi tylko, że również niektórzy z radnych MPS, PiS i RAŚ nie widzą, że władze spółki traktują ich jak bezmózgie maszynki do głosowania. Obiecać nie grzech, radny przegłosuje, a później i tak firma zapomni o składanych deklaracjach.

MPWiK dzięki dopłatom nie będzie mieszkańcom wystawiał rachunku za sześcienny metr wody i ścieków 19 złotych, a 14,64. To wiemy na dziś. Jednak nie wiadomo co będzie w przyszłości, gdyż w poszczególnych budżetach Mysłowic coraz większą, a nie mniejszą biedę. Co w przypadku kiedy gminy nie będzie stać na dopłaty, a MPWiK zażąda chociażby np. 24,00 zł?!

Rozpocznie się tragedia wielu rodzin!
Wówczas, jak zresztą zwykle, winnych będzie się szukało w poprzednich władzach miasta i firmy i chociaż na pewno będzie w takiej argumentacji będzie wiele racji, to niezaprzeczalnym jest fakt, że obecnie popełniono grzechy co najmniej zaniechania. Prezydent pełniący funkcję właściciela MPWiK nie wymógł na dotychczasowych władzach opracowania, wdrożenia i skutecznego realizowania programu naprawczego, skutkiem czego firma dryfuje od problemu do problemu i na chwilę obecną nie wiadomym jest tylko kiedy ten okręt zatonie – oczywiście za upadek firmy również zapłacą mieszkańcy. Podobną winę ponoszą radni beztrosko głosujący na „tak” wszystko to, co MPWiK żąda.

Nie będzie większych inwestycji
Dzięki takim zachowaniom, uchwaleniu wspomnianej ceny wody i dopłat już dziś możemy zapomnieć o inwestycjach. Przecież za 12 mln zł rocznie można by zmodernizować co najmniej 2,5 km dróg z budową chodników. I na kpinę, albo kłamstwo wygląda argumentacja, że dzięki dopłacie do wody i ścieków mieszkańcy nie będą musieli płacić 19,00 zł. Będą płacili tylko poprzez budżet miasta, bo budżet to nie jakieś wirtualne środki tylko pieniądze odprowadzane przez nas wszystkich! Takie samooszukiwanie skończy się kiedy miastu zabraknie środków na dopłaty, bo w to że firma kiedykolwiek obniży stawki chyba nie uwierzy nawet niemowlak.

Czy leciał z nami pilot i czy jest nadzieja na przyszłość?
Grzech zaniechania ze strony prezydenta jest duży. Wydaje się, że skupiając się na pomocy gaszenia finansowych pożarów w przedsiębiorstwie nie był w stanie racjonalnie ocenić zdolności zarządzania taką firmą przez jej szefostwo.

Należy wspomnieć, że Klub Radnych „Wspólnie dla Mysłowic” wielokrotnie od przełomu roku 2011 i 2012 prosił prezydenta o zmianę na stanowisku prezesa, odpowiednio argumentując swoje stanowisko. Po kilku miesiącach prośby te ustały, ponieważ przypominało to rzucanie grochem o ścianę. Zdaniem Klubu najbardziej jaskrawym przykładem tego, że prezes błądził w swojej rzeczywistości był fakt, kiedy na pytanie jednego z radnych o formę zatrudnienia odpowiedział, że pracuje na podstawie 5-letniego kontraktu, kiedy tak naprawdę zatrudniony był na zwykłą umowę o pracę – tak twierdzi prezydent, który go powołał.

Czy człowiek nie mający świadomości na jakiej podstawie pracował może wiedzieć po co w ogóle (oprócz wysokiej pensji) przychodził do pracy i jaka jest jego rola w firmie? Dlaczego prezydent tego nie widział lub udawał, że nie widzi?

Być może jakąś nadzieję daje powołanie nowego prezesa MPWiK, który podobno jest dobrym fachowcem. Nowy szef nie jest zwolennikiem tworzenia przybudówek partyjnych w miejskich przedsiębiorstwach, co miało miejsce do dzis w MPWiK. Ludzie liczą, że rozgoni polityczno – koleżeńskie towarzystwo wzajemnej adoracji pasące się na majątku mieszkańców. Chciałoby się powiedzieć, że może lepiej późno, niż wcale…

Materiał przygotowany przez Klub Radnych „Wspólnie dla Mysłowic”
Wiesław Tomanek
Edmund Sawicki
Antoni Zazakowny
Dorota Konieczny – Simela
Dariusz Wójtowicz