W ostatnich latach mysłowiccy samorządowcy realizowali pomysły, z których nie możemy być do końca dumni. Jednym z nich była likwidacja oddziału laryngologii w Szpitalu numer 2. Pomimo setek podpisów mieszkańców naszego miasta i próśb personelu pracującego w szpitalu, większość radnych zagłosowała za likwidacją oddziału. Osobiście wnosiłem o odstąpienie od tego niedorzecznego pomysłu – niestety, jak widać bez skutku.

Teraz pacjenci chcąc skorzystać ze specjalistycznej opieki laryngologicznej, muszą tułać się po okolicznych miastach. Na poważne zabiegi czekają w kolejkach nawet dwa lata. A mieli wszystko na miejscu!

Po raz kolejny zadziałał mechanizm „owczego pędu” i politycznej zemsty na znakomitym ordynatorze, który kiedyś sprawował mandat samorządowca. Zgodnie z obowiązującym prawem nie można go było zwolnić, to zlikwidowano cały oddział! Za decyzję dyrektora szpitala i obecnych radnych, mieszkańcy płacą do dziś! Były ordynator w pierwszej instancji wygrał sprawę sądową z mysłowicką placówką. Za niezgodne z prawem wyrzucenie z pracy, również zapłacą „podatnicy”, a nie była pani dyrektor czy radni.

Minęły dwa lata jak Rada Miasta zlikwidowała istniejący w Mysłowicach od 1970 roku, bardzo popularny oddział laryngologiczny. Decyzja ta spowodowała wiele uciążliwości wśród mieszkańców, szczególnie tych, którzy nie posiadają własnego środka transportu. W razie potrzeby wykonania poważnego zabiegu muszą szukać pomocy w szpitalach rozrzuconych na terenie całego województwa.  Gdy już oddział się znajdzie to, jak już wczesniej wspomniałem, termin oczekiwania na przyjęcie może wynieść nawet dwa lata.

„Nasza” laryngologia przyjmowała mysłowiczan na bieżąco, a kolejki sięgały niewiele ponad miesiąc. Teraz w nagłych przypadkach, takich jak krwotoki z nosa, duszności, ostre stany zapalne, kość w gardle pacjenci zdani są na szukanie „ostrego dyżuru” w sąsiednich miastach i niejednokrotnie wielogodzinne kolejki.

Pacjenci szukający pomocy w leczeniu chorób przewlekłych jak np. zapalenia gardła u nauczycieli, przewlekłe zapalenia zatok, uszu czy głuchoty, nie mogą już liczyć na pomoc szpitalnego oddziału.

Sąsiednie Katowice to głównie kliniki, gdzie przyjmują już tylko bardzo ciężkie schorzenia w większości do skomplikowanych zabiegów. Tzw „jednodniówki” nie zapewniają opieki całodobowej, którą mamiono na posiedzeniu Rady. To typowy zabieg i jazda do domu! A warto wspomnieć, że po owych zabiegach dochodzi do częstych powikłań. I wtedy dopiero zaczyna się jazda!

Z tego co mi wiadomo, mysłowicki oddział rocznie rozpoznawał około setki chorób nowotworowych. A szybkie rozpoznanie i skierowanie pacjenta na onkologię do Gliwic uratowało większość z nich. Gdzie teraz ciężko chorzy mysłowiczanie szukają pomocy – nie jest mi wiadomo!

Bardzo przyziemne w stosunku do zdrowia ludzkiego są problemy finansowe, które rzekomo miały przekonać radnych miejskich przy podejmowaniu decyzji o likwidacji. Ówczesna dyrektor i wspierający ją miejscy dygnitarze obiecywali radnym, że pieniądze na utrzymanie oddziału,wpływające z NFZ, przeznaczone zostaną na inne oddziały. Chodzi tu o kwotę ok 1 100 000 zł rocznie! Z moich informacji wynika, że NFZ nie zaakceptował tego pomysłu. Zresztą to było wiadomo od samego początku!

Starsi i schorowani mysłowiczanie żyją nadzieją, że niegdyś świetnie działający oddział laryngologiczny kierowany przez ordynatora Narcyza Wojtowicza znowu zostanie uruchomiony w naszym mieście i zaspokoi potrzeby zdrowotne części mieszkańców. Wtedy też zakończy się ich tułaczka po obcych miastach za specjalistyczną opieką.

Powrót specjalistycznej opieki laryngologicznej do szpitala numer 2 w Mysłowicach to jeden z ważniejszych punktów mojego programu na zbliżające się wielkimi krokami wybory samorządowe. Setkom rodzin, które podpisywały petycje do mysłowickiej Rady Miasta należy się szacunek. Nie może być tak, że względy czysto ekonomiczne będą decydowały o losach szpitalnych oddziałów, które ratują ludzkie zdrowie i życie – taki od wielu lat jest mój punkt widzenia i w tej materii nie zmienię zdania.

Ponowne uruchomienie oddziału laryngologii w „Dwójce” to mój kolejny pomysł na bardziej przyjazne mieszkańcom Mysłowice!