W ubiegły czwartek w programie Interwencja Telewizji Polsat ukazał się smutny materiał o mieszkańcach gminnej kamienicy przy ulicy Szopena 6. W ścisłym centrum Mysłowic, w bezpośrednim sąsiedztwie odremontowanych bloków stoi budynek, w którym lokatorzy są pozostawieni samym sobie.

Gdy radni miejscy Dariusz Wójtowicz i Wiesław Tomanek próbowali pomóc mieszkańcom pisząc wniosek do Magistratu, pracownicy Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej próbowali pokazać, że na nich nie ma mocnych!

Chamstwo i buta okazywana przez pracowników MZGK wobec mieszkańców spowodowała, że o pomoc poproszono redakcję TV Polsat. – idźcie sobie do Wójtowicza, niech on Wam da mieszkania, niech Wójtowicz Wam wyremontuje budynek – takie słowa usłyszeli lokatorzy budynku.

Budynek przy Szopena 6 nie jest odosobnionym przypadkiem złego zarzadzania gminnym majątkiem. Stan wielu gminnych kamienic zagraża zyciu i zdrowiu mieszkańców tam przebywających. Nie przeszkadza to jednak kierownictwu tonacej w długach firmy w zakupach służbowych samochodów, monitoringu w głównym budynku czy robieniu gazetowych pokazówek finansowanych z publicznych pieniędzy.

Skarg na złe i niegodne traktowanie lokatorów gminnych zasobów mieszkaniwowych jest coraz więcej. Jedynymi radnymi, którzy od wielu lat oficjalnie stoją po stronie mieszkańców, próbują ich wspierać i składają wnioski w ich imieniu to Wiesław Tomanek i Dariusz Wójtowicz. Choćby stanęli na głowie, we dwójkę nie poradzą sobie z machiną zwaną administracją samorzadową…
Poniżej materiał filmowy przygotowany przez Telewizję Polsat – Interwencję!

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
Obskurna i zrujnowana gminna kamienica straszy swoim wyglądem w centrum Mysłowic. Budynek jest przykrą wizytówką miasta, a dokładniej nieudolności jego władz. Ma powybijane szyby, uszkodzone schody, zapuszczone toalety i przegniłe stropy. Niedawno pod jedną z osób zarwała się podłoga! Lokatorzy kamienicy od lat nie mogą się doprosić o remont. Boją się o swoje dzieci.
Mysłowice koło Katowic. W samym sercu miasta stoi prawie stuletnia kamienica, która jest własnością gminy. Jej mieszkańcy zwrócili się do naszej redakcji z prośbą o pomoc: budynek, w którym mieszkają jest w stanie katastrofalnym.

– Tu są powybijane okna, tu chodzą pijani. Wyjdź pan tędy z dzieckiem do toalety na korytarzu. Są liczniki pozrywane. Jak dziecko chwyci się kabli…  Jest niebezpiecznie. Jak dzwonimy, to nie reagują – mówią panie Katarzyna, Magda, Bożena i Agnieszka, mieszkanki kamienicy.

W budynku mieszkają starsze osoby, a także matki samotnie wychowujące dzieci. Muszą codziennie spotykać się z sąsiadami organizującymi pijackie imprezy na klatce schodowej, demolującymi cały budynek

– Pisaliśmy wielokrotnie, żeby naprawili drzwi, ale twierdzą, że nie warto. Domofon to za duże koszty. Zimą brakuje wody, bo zamarza. Tydzień ją odmrażają. Prądu też często nie ma. Nawet placu zabaw nie ma. Dzieci bawią się w piaskownicy zrobionej z łóżka – opowiadają mieszkanki kamienicy.

– Właścicielem kamienicy jest Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej, czyli gmina.

– Administrator, jak widzi, że w budynku są ludzie, którzy demolują, powinien interweniować. Zgłasza się to, a sąd wydaje nakaz wykwaterowania – mówi Dariusz Wójtowicz, radny Mysłowic.

Udało nam się porozmawiać z mężczyzną, którego inni lokatorzy obwiniają za część swoich problemów.

Reporter: Podobno pana goście podobno załatwiają się na klatce?
Mieszkaniec: Ja tego nie widziałem.
Reporter: Sąsiedzi twierdzą, że libacje alkoholowe są u pana.
Mieszkaniec: A tam libacje, każdy wypije, ile trzeba.
Reporter: Podobno pan psa wiąże na klatce schodowej, ludzie się boją.
Mieszkaniec: A gdzie mam go trzymać? Na 13 metrach kwadratowych mieszkania?

Kamienica stanowi zagrożenie. Na głowę mogą w każdej chwili spaść przerdzewiałe rynny lub szyby z powybijanych okien. Na klatce schodowej są uszkodzone schody, a w poręczach brakuje szczebli. Na dodatek przy budynku znajdują się niezabezpieczone otwory do kanałów i piwnic. O tragedię nietrudno.

– Raz wpadłam do kanału. Przyszli, pomierzyli i nic. Sama musiałam to zabezpieczyć – opowiada jedna z mieszkanek.

Budynek wygląda jak ruina. Miasto nie troszczy się o ubikacje znajdujące się na półpiętrach kamienicy. Niedawno pod panem Zbigniewem Wroną zawaliła się podłoga w jednym z  pokoi. Mężczyzna spadł piętro niżej. To cud, że przeżył

– Spadłem z tą podłogą w dół. Załamała się pode mną. Potem już nic nie pamiętam. Siostrzeniec wybił ścianę, żeby mnie wyciągnąć. Ten budynek trzeba wyburzyć, bo wszystkie podłogi tu są takie – opowiada Zbigniew Wrona.

– Mam wszystko uregulowane, popłacone i nie mam zaległości. Jak widzę ,że są fajne mieszkania, gdzie ludzie nie płacą czynszu i mieszkają po 10-15 lat, to mi się serce kraje, że ja płacę i muszę mieszkać w takich warunkach – żali się jedna z mieszkanek.

Mimo że od zdarzenia minęły dwa tygodnie, nikt nie poinformował o tym incydencie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Mysłowicka straż miejska nie przejmuje się za bardzo stanem budynku. Wezwani przez nas na miejsce funkcjonariusze zgodnie potwierdzili, że znają katastrofalny stan obiektu i problemy mieszkańców. Uważają jednak, że to problem właściciela kamienicy.

O katastrofalnym stanie budynku alarmował już dawno mysłowicki portal internetowy. Niestety, żadnego urzędnika do tej pory ta sprawa nie zainteresowała.

– Problemem jest złe zarządzanie. Ja się zastanawiam, kto ten budynek dopuścił do użytku. Przecież raz w roku musi być kontrolowany. Kto podpisał zgodę, żeby w budynku mieszkali ludzie? – pyta Joanna Frysztacka, redaktor naczelna portalu myslowice.net.

O sprawie postanowiliśmy porozmawiać z Janem Bielawką z Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach. Urzędnik umówił się z nami na wspólne oględziny budynku. Kiedy przyjechaliśmy na umówioną godzinę, okazało się, że rozbite okno zostało już zabezpieczone, a szczeble w barierkach przy schodach naprawione.

Reporter: Stał się cud…
Jan Bielawka, MZGK: Jak pan nazwie, tak nazwie.
Reporter: Kiedy zostaną trwale zabezpieczone te dziury stwarzające zagrożenie?
Jan Bielawka, MZGK: Zabezpieczymy je w najbliższym czasie, przyszły tydzień.

– Będziemy się starali tą sprawą zająć. Ludzie, którzy płacą, muszą mieć spełnione warunki, żeby godnie żyć. Ten obiekt zostanie zabezpieczony, a miejsca niebezpieczne zostaną usunięte – obiecał Jan Wajant, wiceprezydent Mysłowic.

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl