Drodzy Mieszkańcy, Pacjenci Szpitala nr 2 w Mysłowicach,
w medycynie istnieje zasada: po pierwsze nie szkodzić. Uważam, że dziś ta zasada powinna obowiązywać nie tylko lekarzy, ale wszystkich, którzy wypowiadają się publicznie o przyszłości Szpitala nr 2 w Mysłowicach.
Nie wolno szkodzić pacjentom strachem. Nie wolno szkodzić pracownikom nieprawdą. Nie wolno szkodzić szpitalowi politycznymi hasłami, które nie rozwiązują żadnego problemu, a jedynie pogłębiają chaos.
Dlatego chcę jasno powiedzieć: naszym celem nie jest likwidacja szpitala. Naszym celem jest jego uratowanie.
Niestety w ostatnich tygodniach część środowisk politycznych związanych z Koalicją Obywatelską oraz sprzyjające im lokalne media i komentatorzy zrobiły dokładnie odwrotnie. Zamiast rzetelnie rozmawiać o trudnej sytuacji Szpitala nr 2, o jego zadłużeniu, o dramatycznym niedofinansowaniu ochrony zdrowia i o możliwych sposobach ratowania placówki, zaczęto straszyć mieszkańców rzekomą likwidacją szpitala.
Rozmowy o jednym z możliwych wariantów ratunkowych — czyli o analizie współpracy z Jaworznem — zostały przedstawione tak, jakby zapadła decyzja o zamknięciu mysłowickiego szpitala.
To nieprawda.
Nigdy takiej decyzji nie było. Nigdy nie było mojej zgody na likwidację Szpitala nr 2. I nigdy nie będzie.
Trzeba to powiedzieć bardzo jasno: list intencyjny nie był decyzją o likwidacji szpitala. Nie był nawet ostateczną decyzją o połączeniu placówek. Był zgodą na rozmowy, analizy i sprawdzenie jednego z możliwych rozwiązań, które mogłoby pomóc oddłużyć szpital i zabezpieczyć jego dalsze funkcjonowanie.
Odpowiedzialny samorząd ma obowiązek sprawdzać wszystkie dostępne możliwości, szczególnie wtedy, gdy mówimy o placówce zadłużonej na ponad 60 milionów złotych.
Ale odpowiedzialny samorząd ma również obowiązek słuchać mieszkańców.
Widzę, że wokół tego tematu pojawił się lęk. Widzę, że pacjenci, pracownicy i ich rodziny zaczęli zadawać pytania o przyszłość szpitala. Widzę też, że ten lęk został przez niektórych cynicznie wykorzystany do politycznej walki.
Nie pozwolę, aby pacjenci bali się o dostęp do leczenia, bo ktoś dla politycznego zysku wmówił im, że szpital ma zostać zlikwidowany. Nie pozwolę, aby pracownicy szpitala żyli w niepewności wywołanej plotkami. I nie pozwolę, aby poważna rozmowa o ratowaniu Szpitala nr 2 została sprowadzona do partyjnego hasła.
Dlatego chcę dziś przeciąć wszystkie spekulacje i powiedzieć jasno: nie będzie połączenia Szpitala nr 2 w Mysłowicach ze szpitalem w Jaworznie. Ten wariant nie będzie realizowany.
Podkreślam: ten wariant nigdy nie oznaczał likwidacji szpitala. Stał się jednak źródłem lęku mieszkańców i został wykorzystany do politycznego straszenia pacjentów oraz pracowników. Dlatego nie będę go dalej prowadził.
Dziś zamykamy etap niepotrzebnego strachu, ale nie zamykamy rozmowy o przyszłości szpitala. Do tej rozmowy zapraszam wszystkie strony: pracowników, związki zawodowe, radnych, ekspertów oraz wszystkich ludzi dobrej woli.
Szpital nr 2 jest dobrem wspólnym Mysłowic i tylko wspólnie możemy go skutecznie ochronić.

